Jeżeli też chcesz polecić komuś ciekawą książkę, prześlij recenzję na adres: e.horoszko@zsmsc.edu.pl

Hanya Yanagihara, Małe życie

Niektórzy z nas zaraz będą dorośli, inni już dawno są. Każdy z nas snuje lub snuł plany na temat swojego życia na studiach lub tego po nich. Każdy z nas miał głowę pełną myśli na temat tego, jak naprawić świat, czy jak przeżyć życie. Jednak nadejdzie moment, kiedy przekonamy się, że wszystkie nasze plany, marzenia są godne małego dziecka. Są niemożliwe do zrealizowania. Będziemy zazdrośni, że ktoś osiągnął więcej od nas i nijak nie będziemy umieli sobie z tym poradzić. Bo tego nie nauczą nas w szkołach, podręcznikach. Tego uczyć nas będzie życie, małe życie.

800 stron zamknięte w twardej oprawie to dość pokaźna „cegiełka”. Czytelnik, który nie jest „zaprawiony” w czytaniu, ale nawet ten, który jest, może się zniechęcić. Czwórka różnych ludzi. Każdy z innymi planami na przyszłość, każdy wychowany w innym środowisku, a co za tym idzie z inną przeszłością. Jednak łączy ich jedno- przyjaźń. To uczucie, które przetrwało u nich dziesiątki lat. Opis z tyłu powieści mówi nam, że mamy czwórkę głównych bohaterów. Jednak jest to błąd. Owszem wszyscy mają ważny wpływ na historię, ale ta opowieść należy do Jude’a i Williema.

Chciałabym napisać, że ta historia jest piękna, ale nie mogę. Czytamy w tej książce o molestowaniu seksualnym, o depresji, o traceniu władzy w nogach, o chorobach, o narkotykach, o toksycznym związku. Więc jak może być to piękne? Jest to jedna z niewielu pozycji opowiadająca o takich rzeczach w inny sposób niż naukowy czy poradnikowy. Nie jest to historia oparta na faktach, ale czy to wyklucza jej realność? Właśnie chyba dlatego osiągnęła swój sukces. Historia nie zostawia na nas suchej nitki. Pokazuje życie od tej najgorszej strony bez szczęśliwego zakończenia. Wyjątkową czyni ją również realizm postaci. Na całe 800 stron poznajemy tylko  siedmiu bohaterów, którzy bardzo różnią się od siebie. Dzięki temu każdy czytelnik odnajdzie tam siebie.

Dobrze, ale powiem szczerze, że nie jest to książka dla każdego. Jeśli szukasz książki z wielkimi wybuchami miłości, fajerwerkami i całą otoczką romantyzmu, to ta nie jest dla Ciebie. Tej książki również nie powinny czytać osoby o słabych nerwach. Scen stricte brutalnych nie ma tam może zbyt dużo, ale obciążenie psychiczne jest za duże… Tylko czy życie właśnie takie nie jest?

Przygotujcie się na to, że długo będziecie czytać tę książkę. Nie z powodu stron, ale dlatego, że każdy rozdział dostarcza tyle smutku, że trzeba swoje „odchorować”.

Na koniec wypowiem się subiektywnie: jest to wyciskacz łez, który pokruszy Wasze serce, a ostatnie 100 stron sprawi, że zostanie na nim ogromna i głęboka rysa. Jest to obowiązkowa pozycja dla wszystkich. Dlaczego? Bo przede wszystkim uczy życia, małego życia.

– Skakaliśmy kiedyś z tego dachu do naszego pokoju- powiedział Jude. – To bardzo zabawna historia

– Opowiesz mi ją kiedyś? – zapytałem.

– Tak – i opowiedział.